12.05.2018

Naturalny portal czasu





„Nigdy nie rób wczoraj tego, co powinieneś zrobić jutro. 
Jeśli w końcu Ci się uda, nie próbuj ponownie”. 

Robert A. Heinlein




Wszystko co nie jest sprzeczne z prawami fizyki musi być możliwe. Podróży w czasie nie wykluczają żadne prawa fizyki. Budowa portalu czasu jest poza naszym zasięgiem, ale nie oznacza to, że Natura sama nie stworzyła naturalnych portali czasu, w które człowiek nieświadomie wpada.


Zegary wskazujące inny czas dla obserwatora
Czwarty wymiar - Czas
Któż z nas nigdy nie zastanawiał się nad możliwością podróży w czasie? Temat tak popularny, a przy tym fantastyczny, że wręcz niemożliwy do zgłębienia, nie mówiąc już o uznaniu podróży w czasie za coś realnego. Marzenia nic nie kosztują, ale zawsze kończą się stwierdzeniem, że podróż w czasie nie jest możliwa. A może jest możliwa, ale jeszcze tego nie odkryliśmy? Istnieje bowiem coś, co zmusza nas do głębszej analizy tematu i zastanowienia się jak to możliwe, że istnieje coś, co jest ogólnie przyjęte za niemożliwe?

Wyobraźnię i marzenia o podróżach w czasie rozbudził w ludzkości Herbert George Wells, który w 1895 roku napisał powieść science fiction pod tytułem "Wehikuł czasu" (The Time Machine). Książka szybko stała się światowym bestsellerem, a czytelnicy zafascynowani tematem, zaczęli zastanawiać się nad realnością pokonywania bariery czasu.

Jak najprościej zdefiniować zjawisko pokonania bariery czasu?


Podróż w czasie jest po prostu pojęciem ruchu między różnymi punktami w czasie w sposób analogiczny do ruchu między różnymi punktami w przestrzeni. Urządzenie znane jako "wehikuł czasu" z powieści Wellsa może nam pomóc w podróży w różnym czasie. Takiego urządzenia jeszcze nie zbudowano i pewnie prędko nikt nie zbuduje z przyczyn typowo technicznych. Nie osiągniemy bowiem w najbliższej przyszłości takiej technologi, aby zbudować pojazd, który będzie poruszał się z prędkością światła (około 300 000 km/s). A osiągnięcie takiej prędkości jest niezbędne, by odczuć podróż w czasie, bowiem nie mając świadomości, w czasie podróżujemy nawet dziś, ale na poziomie milionowych części sekund, co czyni ową podróż wręcz niemożliwa do odczucia. Czas bowiem jest tak złożonym czynnikiem, iż jego prędkość zależy od wielu czynników nawet tu na Ziemi, gdyż w dużej mierze zależny jest od siły grawitacji. Inaczej zatem zachowuje się dla człowieka stojącego na poziomie zero na biegunie, inaczej dla człowieka będącego na równiku, a jeszcze inaczej dla człowieka stojącego na szczycie najwyższego budynku na świecie oraz inaczej, co najważniejsze, dla człowieka pędzącego z zawrotną szybkością. Różnice są minimalne na poziomie nanosekund, ale jednak są. Dlatego by odczuć prawdziwy efekt różnicy czasowej, potrzeba prędkości zbliżonej do prędkości światła, która jest zawsze stała. Nawet osiągając tak zawrotną prędkość jak prędkość światła, czyli niemal 300 000 km/s, pozostaje kwestia przeżycia załogi w takich warunkach. Ale nie wyprzedzajmy faktów.

Nauka twierdzi, iż wszystko co nie jest sprzeczne z prawami fizyki jest możliwe. Podroży w czasie nie wyklucza żadne prawo fizyki. Czy wobec tego podróże w czasie są możliwe, ale jeszcze nie znamy sposobu podróżowania?

Dzięki największym umysłom świata wiemy, że podróż w czasie okazuje się możliwa. Albert Einstein sformułował dwie teorie względności.

Szczególna teoria względności powstała już w roku 1905, i zmieniła sposób pojmowania czasu, przestrzeni i ruchu. Od czasu jej ogłoszenia, wzór E = mc² stał się jednym z najbardziej znanych wzorów na świecie. Dzięki szczególnej teorii względności, Albert Einstein udowodnił teoretycznie, że podróż w czasie jest jak najbardziej możliwa, ale tylko w jednym kierunku - w przyszłość.

Ogólna teoria względności zakłada zaś, że podróż w czasie możliwa jest tak w przyszłość jak i w przeszłość. Oczywiście teoretycznie, gdyż problemy techniczne wciąż są dla nas nieosiągalne. Podróż w czas przeszły ponadto, usiany jest wieloma sprzecznościami z paradoksem dziadka włącznie, a na poparcie niemożliwości podróży w przeszłość podpowiada fakt, iż dziś nie znamy żadnego śladu odwiedzin kogoś z przyszłości. Paradoks dziadka naukowcy próbują obejść teoriami o światach równoległych, gdzie zabijając własnego dziadka jednak nie zmieniamy biegu historii w świecie nam równoległym, ale tym obok nas, który nie koliduje ze światem w naszym wymiarze. Tak czy inaczej pozostaje kwestia turystów z przyszłości, których nie obserwujemy dziś, ani nie obserwowaliśmy w przeszłości. O ile oczywiście nie istnieje coś, co nie pozwala nam ich dostrzec w sposób nam znany, a oni nie maja naturalnego prawa ingerowania w przebieg już ustalonych zdarzeń. W przeciwnym razie mógłby dojść kolejny paradoks - coś w rodzaju wieżowca z pominięciem kilku niższych pieter. Nietrudno wyobrazić sobie, że taka budowla metaforycznie porównana do historii, byłaby tragedią w przyszłości i całej drodze aż do szczytu po sam dach przyszłości. Tu może narodzić się kolejne pytanie, który rok jest szczytem w przyszłości? Im więcej wiemy, tym wiemy mniej.

Rzecz jasna na arenie od czasu do czasu pojawiają się ludzie, którzy twierdzą, że przybywają z przyszłości, jak chociażby osławiony John Titor, który twierdził, że urodził się w roku 1998, a w nasze czasy (2000 r.) przybył z 2036 roku. W roku 2000, na forach internetowych zaczął ujawniać się jako „TimeTravel_0” i bogato opisywał wydarzenia po drodze aż do roku 2036.

Z najważniejszych przepowiedni Johna Titora, choć tu bardziej powinno być użyte słowo wspomnień, należy wymienić wybuch III wojny światowej w 2015 roku, do którego nie doszło. Przynajmniej w naszym alternatywnym świecie, a sam przebieg wojny zdumiewająco podobny jest do tego, który ujawniła s. Łucja w III Tajemnicy fatimskiej. Lista jego przepowiedni poprzez wspomnienia z jego punktu widzenia jest dość długa a niektóry punkty powinny budzić głębokie zainteresowanie pod wieloma względami. Faktem jednak jest, że John Titor nagle stwierdził, że kończy swą działalność w naszym świecie i znikł równie nagle jak się pojawił. Do dziś jest zagadką nierozwiązaną, bowiem nikomu nie udało się udowodnić mu fałszu, jak również nikomu nie udało się potwierdzić jego prawdziwego pochodzenia. Być może gdyby nie było tak wielu oszustw na tej arenie, świat inaczej by dostrzegał pewne jednostki biorąc je pod lupę.

Na tym poziomie wiemy, że nauka przyjmuje możliwość podróży w czasie, ale wiemy też, że świadomie w najbliższej przyszłości nie zbudujemy wehikułu czasu, a sama podróż w czasie jest wciąż czymś nieosiągalnym. Wedle tego uznajemy, że nikt nie może przenieść się w czasie, bo chociaż fizyka nie wyklucza takich możliwości, to jednak póki co jest to niemożliwe. Oczywiście cały czas mowa o świadomym podróżowaniu w czasie z zamysłem i pełnej kontroli. Ale czy jednak, jeśli nauka przyjmuje, że coś takiego jest możliwe, choć jeszcze tego nie potrafimy ujarzmić, to czy takie zjawisko nie ma prawa zaistnieć w naturalnych warunkach? Podkreślam słowo naturalnych. Skoro coś istnieć ma prawo, to naturalnym jest, że sama Natura tym bardziej powinna coś takiego tworzyć naturalnym biegiem zjawisk. 

Czy zatem istnieje coś, o czym nie wiemy, że istnieje?


Biblia opisuje młodego człowieka, który wyszedł za miasto na pewien krótki czas, a gdy wrócił okazało się, że wszyscy na niego czekający ludzie już nie żyją. Nie pozabijani przez wrogów. Nie żyją ze starości, bowiem jakieś warunki sprawiły, że zamiast godziny dla czekających minęło ponad siedemdziesiąt lat. Młody człowiek nie odczuł w najmniejszym stopniu tego długiego okresu. Dla niego czas biegł naturalnie i nie zestarzał się nawet o rok. Pytanie tylko czy dla ludzi, którzy go oczekiwali równie czas przebiegał naturalnie? Dla kogo wystąpiła anomalia? Biblię oczywiście można tłumaczyć na wszelkie różne sposoby i zawsze od najwygodniejszej strony interpretatora. Gdzie potrzeba znaleźć fragmenty dosłowne, tam się je znajdzie choćby były największymi bzdurami, a gdzie potrzeba tłumaczyć symbolami, tak interpretowana będzie dosłownie. Mało kto traktuje Biblię w całości jako zapis historycznych faktów, więc rozumiem, że takie fragmenty jak opisane powyżej, zawsze będą tłumaczone jako bzdura i wkładane do jednej półki z Johnem Titorem.

Czasy biblijne to okres bardzo odległy i ciężko dziś dociekać, czy nie zadziałała tam jakaś anomalia naturalna, której wszakże żadne prawo fizyczne nie wyklucza. A co czasami nam bliższymi?

Wizja tunelu czasowprzestrzennego
Tunel czasoprzestrzenny
25 kwietnia 1977 roku, żołnierz armii chilijskiej Armando Valdes, na oczach swoich sześciu kolegów podczas pełnienia służby, nagle rozpłynął się w powietrzu. Zaskoczeni całą sytuacją koledzy wszczęli alarm. Zjawisko było tak nietypowe, że wśród żołnierzy bardziej dominował strach niż chęć szukania kaprala, którzy właściwie nie wiedzieli gdzie mają go szukać. Po około piętnastu minutach, kapral Valdes pojawił się równie nagle jak znikł, ale tak bardzo otumaniony, że nie był w stanie powiedzieć co się z nim działo. Na twarzy miał kilkudniowy zarost a jego zegarek wskazywał, że nie było go pięć dni.




W latach 80., naukowcy zainteresowali się przypadkiem pewnego pacjenta ze Szkocji uznanego za psychicznie chorego. Prawdziwego nazwiska nie podano do wiadomości z powodu żyjących do dziś potencjalnych potomków tego człowieka, więc bez wprowadzania w błąd zmyślonym, używanym i tak półoficjalnie nazwiskiem. Ogólnie pacjent został znaleziony na ulicy i zachowywał się jakby nie wiedział gdzie jest, spanikowany, ubrany w starodawny strój ale czysty i mówił obcym, dawno nie używanym akcentem. Przesłuchania i opinia lekarzy zajmujących się nim wykazywały, iż ten twierdzi, że nie poznaje tego miejsca w którym się znalazł oraz, że nie wie jak znalazł się na ulicy. Twierdził, iż wyszedł z domu do ogrodu, gdy nagle ujrzał jakby załamanie, falowanie powietrza jakby pod wpływem zmiany temperatury. Później nie pamięta nic aż do czasu pojawienia się wśród tłumu ludzi w całkiem obcym miejscu. Człowiek ten przedstawił się z imienia i nazwiska, które w ogóle nie było zarejestrowane oraz podał datę urodzin z XVIII wieku, co stanowiło dla lekarzy kolejny dowód obłąkania. Naukowcy jednak do sprawy podeszli poważnie i sprawdzili dane, które ten człowiek podał. Okazało się, że człowiek o takim nazwisku żył w XVIII w. dokładnie w miejscu przez niego podanym. Oczywiście do wszelkiego typu takich spraw należy podchodzić ostrożnie, gdyż łatwo ulec pewnym subiektywnym przesądom. Najdziwniejsze w tym przypadku okazało się jednak, iż badania na występujące toksyny w organizmie tego człowieka, nie wykazały żadnych śladów zatruć dzisiejszym przemysłem. Mówiąc krótko, gdyby chciał świadomie kogoś oszukać tym incydentem, musiałby oddychać przez wiele lat wiejskim starym powietrzem oraz odżywiać się przez wiele lat tylko i wyłącznie ekologiczną żywnością. Co też ważne wnikliwe śledztwo naukowców wykazało, że człowiek ten pewnego dnia wyszedł z domu i nigdy nie powrócił. Sprawa nigdy nie została wyjaśniona.

Istnieją udokumentowane relacje o zniknięciach bez powrotu. W 1909 roku, jedenastoletni chłopiec Olivier Thomas, w wieczór wigilijny wyszedł do studni po wodę. Nie zdołał nigdy dojść do studni, czego dowodem były ślady urywające się w połowie drogi. Zakrojona na szeroka skalę akcję poszukiwawcza nie przyniosła pozytywnych efektów. Ani ciała, ani żywego chłopca nigdy nie znaleziono.

Takich przypadków bardziej lub mniej udokumentowanych, można przytaczać mnóstwo. Każdego dnia nagle znika tysiące ludzi na całym świecie. Nie można wszystkiego przypisywać nieznanym siłom, anomaliom fizycznym czy porwaniom przez obcych. Wielu z zaginionych chce zniknąć, wielu jest mordowanych, wielu ma zaniki pamięci. Przyczyn jest bardzo dużo i nie każde zagadkowe zniknięcie jest niewytłumaczalne. Podchodząc do tematu z dystansem trzeba jasno stwierdzić, że stanieją pewne tajemnicze zniknięcia bez odstawienia zwrotnego. Jak wędkarz, który czasem wypuszcza swą zdobycz a czasem nie.

Faktem jest, że istnieje coś o czym absolutnie nie wiemy i nie zdajemy sobie sprawy, że coś takiego może w ogóle istnieć. A skoro wszystko jest możliwe czego nie zaprzeczają prawa fizyki, to dlaczego ma to nie występować w naturze? Wszakże wszystko co człowiek odkrywa, już to istnieje w naturalnym świecie. Naukowcy są o krok od wyjaśnienia i udowodnienia, że podróż w czasie jest możliwa, czemu więc natura ma być w tyle?

24.04.2018

Dno szamba fanatyzmu PiS





"Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. 
Z dalszych eksperymentów zrezygnował".

Mark Twain




W świetle wydarzeń związanych z protestem Opiekunów Niepełnosprawnych, poziom fanatycznych zwolenników partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość, osiąga najniższy poziom dna samego szamba.


Protest Rodziców Niepełnosprawnych w Sejmie
Protest Rodziców Niepełnosprawnych
Ciężko przechodzi mi ubrać to we właściwe słowa, ale niestety powyższe określenie jest jedyną eufemistyczną formą określenia tego stanu rzeczy. Łagodniejsza forma absolutnie nie byłaby tu na miejscu, a prawdę jakoś określić trzeba.

Przypomnijmy o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego odważyłem się nazwać rzeczy po imieniu.

W roku 2014 jeszcze za rządów partii Platformy Obywatelskiej będącej w koalicji z Polskim Stronnictwem Ludowym, rodzice niepełnosprawnych dzieci czując ciężar wychowywania dzieci, które wymagają zwiększonego wysiłku wychowawczego, a co za tym idzie trudy finansowe, nie widząc innego wyjścia, postanowili zaprotestować w Sejmie o poprawę swojego bytu materialnego. Dziecko jak i już dorosła osoba niepełnosprawna wymaga szczególnej opieki, co sprawia, że opiekun takiej osoby nie może podjąć pracy zarobkowej. A rodzic, opiekun jak i sama niepełnosprawna osoba potrzebuje finansów na leczenie i samo życie. Najoczywistsza rzecz na ziemi i każdy się z tym zgodzi. Nic też dziwnego, że ludzie ci postanowili zaprotestować w samym centrum dowodzenia państwem, Sejmie, gdyż tylko protest w tym miejscu daje pewność, iż rząd i Polska zwróci uwagę na ich problem. Inne formy protestów w Polsce nie zdają egzaminu i każdy o tym wie.

Oczywiście jak to w polityce partie rządzące wówczas miały zadanie sprawić, że protest będzie trwał jak najkrócej, a protestujący zakończą protest z rozwiązaniem dla nich zadowalającym. Bez owijania w bawełnę - rząd musi obiecać jak najmniej udając, że daje aż za dużo, a protestujący powinni to przyjąć myśląc, że ugrali aż nazbyt wiele. Taka jest polityka. Ale na tym polityka się nie kończy, gdyż gdzie rząd tam jest też opozycja. Partie opozycyjne oczywiście mają zgoła odmienne zadanie. Sprawić, by protestujący faktycznie ugrali więcej niż oczekują, a rząd by stracił jak najwięcej przy czym, dla opozycji wydłużający się czas protestu to rzecz pozytywna, gdyż wtedy łatwo wykazują, że rząd nie daje rady z problemem. Największa partią opozycyjną w tamtym okresie, była partia Prawo i Sprawiedliwość, którą popierała duża część społeczeństwa. Poparcie dla partii opozycyjnej wśród narodu to nic złego a wręcz przeciwnie. Każdy człowiek ma prawo popierać każdą partię, która według niego najbardziej nadaje się do rządzenia. Bez zwolenników danej partii, żadna partia nie ma prawa przetrwać nawet jako partia opozycyjna. Problem jednak powstaje wtedy, gdy wśród zwolenników danej partii znajdą się ludzie fanatycznie ją popierający. Fanatyzm już nie jest zdrowy a nawet bardzo niebezpieczny. Fanatyzm nie ma sumienia, nie ma uczuć i nie ma rozumu. Jedyne co posiada to stworzony cel, ideę, wiarę w słuszność sprawy tępiąc po drodze wszystko, co jest temu przeciwne.

Wróćmy do protestu z 2014 roku, który właściwie zakończył się jedynie w Sejmie, gdy protestujący nie ugrali tego, czego się domagali. Pamiętajmy, że jest okres, kiedy rządzi Platforma Obywatelska z Polskim Stronnictwem Ludowym, a opozycją jest partia Prawo i Sprawiedliwość.

O co chodzi protestującym?

W zasadzie czy poprzedni protest czy dzisiejszy to nie ma większego znaczenia, jeśli chodzi o postulaty, albowiem ogólnie wiadomo, że zawsze w takich przypadkach chodzi o pieniądze, a konkretnie ich brak. Rodzice domagają się wprowadzenia m.in. dodatku rehabilitacyjnego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia. Po 18. roku życia niepełnosprawne dziecko może liczyć tylko na rentę socjalną, najniższą w kraju, w wysokości 865 zł brutto (ok. 740 zł na rękę) i 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego. Tracą też zasiłek z programu 500 Plus, który wypłacany jest do 18 roku życia.

List do prezydenta Andrzeja Dudy z postulatami protestujących
List do Prezydenta
Dryga strona listy protestujących do prezydenta Andrzeja Dudy
List do Prezydenta





















W 2014 roku z protestującymi spotykają się często i gęsto politycy opozycji partii Prawo i Sprawiedliwość. Spotkał się z nimi także Jarosław Kaczyński, a cała narodowa siła popierająca partię PiS, rzecz jasna kibicowała protestującym podając liczne argumenty typu, że rząd PO/PSL zbyt skąpi na rodziców i opiekunów niepełnosprawnych dorosłych.

Komentarz na Twitterze z 2014 roku popierający protest rodziców niepełnosprawnych
Fot. Twitter
W portalach społecznościowych opinia publiczna wyrażała jasno politowanie dla niepełnosprawnych, padały wyzwiska na polityków partii rządzącej a całe grupy ludzi popierających partię PiS ubolewały nad losem rodziców niepełnosprawnych.

Typowy i jeden z łagodniejszych komentarzy z roku 2014, mamy po lewej stronie.

W międzyczasie zmienia się rząd i ówczesna partia opozycyjna Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory. Mamy rok 2018 i jak się okazuje, dla rodziców, opiekunów osób niepełnosprawnych nie zmienia się nic.

18 kwietnia 2018 roku, rodzice osób niepełnosprawnych rozpoczęli protest w Sejmie ponownie. Protestujący domagają się m.in. dodatku rehabilitacyjnego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia, czyli tego samego co w 2014 roku. Swój apel rodzice wystosowali także do prezydenta, premiera oraz prezesa PiS.

Podkreślam to jeszcze raz. Zmiana nastąpiła tylko i wyłącznie na najwyższym szczeblu władzy, gdzie rządy przejęła partia Prawo i Sprawiedliwość, a dla protestujących nie zmieniło się nic kompletnie. To bardzo ważne w tym przypadku. Dlaczego? Zwróćmy uwagę na screen z komentarzem użytkownika popierającego protest w 2014 roku.

Teraz spójrzmy na komentarze tego samego użytkownika w czasie protestów tej samej grupy ale z tą różnicą, że rządzi już partia, którą w 2014 roku popierał, będącą wówczas w opozycji a dziś rządzącą.


Wpis na Twitterze szkalujący niepełnosprawnych
Twitter
Drugi wpis na Twitterze szkalujący niepełnosprawnych
Twitter















Komentarz z mojej strony jest tu zbędny. Jeśli ktoś nie ma pojęcia co oznacza powiedzenie „wylewać krokodyle łzy”, to ma teraz okazję wzbogacić swą wiedzę. Użytkownik ten sam, który płakał nad losem niepełnosprawnych w 2014 roku, dziś z nich szydzi.

Politycy partii PiS widzą te wpisy. W komentarzach są odnośniki do PiS oraz Pani Rafalskiej. Poza tym większość tych ludzi jest obserwowana przez polityków PiS, a wpis z downem osobiście wysłałem do ministra, który sam ma dziecko z zespołem downa.

Inne komentarze ludzi, którzy nie wykazują już absolutnie ludzkich cech, a w niepełnosprawnych widzą polityczną ustawkę.


Hejt na Twitterze
Twitter

Hejt z Twittera
Twitter









Hejt na Twitterze
Twitter

Hejt na Twitterze
Twitter








Hejt na Twitterze
Twitter

Hejt na Twitterze
Twitter








Hejt na Twitterze
Twitter

Hejt na Twitterze
Twitter









Hejt na Twitterze
Twitter

Hejt na Twitterze
Twitter








Hejt na Twitterze
Twitter






Za dużo tego jest, by przytoczyć wszystko.

Rozumiem, że zdaniem fanatyków partii PiS, niepełnosprawny urodził się niepełnosprawnym tylko dlatego, żeby wziąć udział w ustawce, gdy PiS dojdzie do władzy. Moje zdanie jednak jest inne. Hejtowanie matki niepełnosprawnego dziecka, która walczy o jego godne życie jest poniżej godności nawet największego PiS-owskiego trolla. I to już obojętnie czy płatnego czy z wyboru, czy też ukrywającego się za anonimowym kontem pracownika biura poselskiego PiS. Może któryś ma ochotę zamienić się na zdrowie z jedną osobą, która tam siedzi na wózku inwalidzkim? Przy okazji zamieniając się na dochody z tego wynikające? Nikomu nie życzę źle, ale znam życie na tyle, że kto szydzi z choroby lub biedy, życie potrafi tak ułożyć scenariusz, że kiedyś sam tego doświadczy.

Przytaczając na wstępie słowa Marka Twaina: "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą", nie było bezcelowe. Śmiało mogę stwierdzić, że w tych małpach jest więcej człowieczeństwa niż w ludziach, którzy dla partii oddaliby wszystko łącznie z honorem i ojczyzną, jak to dumnie nazwał swoje konto człowiek, który nazywa sam siebie patriotą. Takimi ludźmi się brzydzę i pomimo, że sam głosowałem na PiS, nie chcę mieć z nimi nic wspólnego.

Dno szamba!

17.04.2018

Afera nagrodowa PiS





W przeszłych epokach wolność i równość były realizowane w sposób wysoce ułomny,
odnosiły się do stanów uprzywilejowanych.

Program Wyborczy PiS z 2014 r.




Obraz Jana Matejko "Stańczyk". Symbol zadumy nad czynami rządu, które doprowadzić mogą do tragedii.
Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Ideologia taniego państwa według partii Prawo i Sprawiedliwość, powstała już w 2005 roku, kiedy to partia PiS starowała do wyborów parlamentarnych. Prawo i Sprawiedliwość w 2005 roku wybory wygrywa, i nadszedł czas wdrażania obietnic wyborczych w życie. Dobre chęci były, ale pamiętajmy, że dobre chęci to materiał, którym wybrukowane jest piekło.

Pierwotnie państwo miało być tańsze o 5 miliardów, a krótko potem zredukowano tę sumę do 3 miliardów. Sejm wówczas dobre chęci partii PiS przełknął i przyjął planowane cięcia wydatków na kancelarię prezydenta i premiera. Ścianą nie do przybicie okazał się Senat, który przywrócił poprzednie, wysokie wydatki na, między innymi należy podkreślić, prezydenta i premiera. Królestwo drogie być musi i od tego wara!

Partia rządząca Prawo i Sprawiedliwość, nie wzięła pod uwagę, że rozbudowa administracji kosztuje. A już na sam początek przybyło etatów sekretarzy i podsekretarzy stanu w ministerstwach.

Tanie państwo Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005 - 2007 upadło szybciej niż powstało. Pozostała jedynie ideologia taniego państwa aż do wyborów w roku 2015. 25 października 2015 roku, partia Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory kolejny raz i rządzi do dziś, a ideologia nie uległa zmianie. W kampanii wyborczej sprzed roku 2015, hasła Tanie Państwo jest podkreślane wszech i wobec, gdzie pojawiali się politycy partii Prawo i Sprawiedliwość, czarując naiwnych wyborców.

W programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości z roku 2014, przeczytać możemy głównie podsumowanie rządów Platformy Obywatelskiej w koalicji z Polskim Stronnictwem Ludowym, skrótowo nazywam w cały tekście "rządy Tuska".
Jednocześnie toleruje się praktyką łamania prawa pracy przez pracodawców i zastępuje je prawem cywilnym. Rząd całkowicie lekceważy dialog społeczny, w tym ze związkami zawodowymi(...). Zakrawający wręcz często na drwinę z najbiedniejszej części społeczeństwa, reaguje się na rozszerzenie sfery nędzy, która w 2011 roku, licząc według realnych cen, rozszerzyła się do 11,4% społeczeństwa (...)..Natomiast dochód na głowę w rodzinie trzyosobowej z dzieckiem korzystającej z zasiłku wynosi przeciętnie 560 zł, czyli 60% minimum socjalnego. Można mówić, że prowadzona w tej sferze polityka wskazuje na całkowity brak empatii. - Czytamy w programie PiS z 2014 r.
Jak wygląda empatia Prawa i Sprawiedliwości do społeczeństwa zwłaszcza tego biednego, opisałem w notce Demokracja Orwellowska, gdzie szczególnie podkreśliłem, że dziś w czasie rządów PiS, liczba ludzi bezdomnych stale rośnie (około 400 tys. na 2016 r.). Głodujących także. Szacuje się, że na 2017 rok, co dwudziesty Polak żyje w skrajnej nędzy. Udowodniłem także, iż w kwestii umów śmieciowych oraz cywilnoprawnych, nie nastąpiła absolutnie żadna zmiana.

A jeśli nie ma żadnej zmiany, wobec tego za co politycy Prawa i Sprawiedliwości, przyznali sobie nagrody w iście astronomicznych kwotach?

Zacznijmy od służby zdrowia, by dojść drogą reakcji łańcuchowej do wszystkich nagród. Dlaczego tak ważna jest służba zdrowia? Nie ulega wątpliwości, że każdy potrzebuje zdrowia i każdy na ten cel płaci horrendalnie wysokie składki. Z wyżej cytowanego programu wyborczego PiS, czytamy jak to było za rządów PO/PSL: 
Sferą szczególnie zaniedbaną i znajdująca się w stanie „zaplanowanego kryzysu i bałaganu”, jest służba zdrowia.

Muszę zadać to pytanie - czy ktoś widzi jakąkolwiek poprawę w służbie zdrowia po niemal trzech latach rządów PiS? Pytanie to raczej retoryczne ale zależy też, jak na nie odpowie rząd Prawa i Sprawiedliwości. A jak odpowiedział?

Minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł został zdymisjonowany. Ale czy za karę, że nie potrafił uzdrowić chorej służby zdrowia? Pytanie trudne, gdyż za karę nie otrzymuje się nagrody w wysokości 65 100 zł. Paradoks nagród za karę trawi partię Prawo i Sprawiedliwość w niemal każdej dziedzinie.

Po nitce do kłębka przypomnijmy nagrody, które w wielu przypadkach można uznać za karę, jak to było w przypadku ministra zdrowia:

Gliński Piotr - 72 100 zł 

Gowin Jarosław - 65 100 zł. Tu należy się zatrzymać wyjaśniając, że można to uznać za rekompensatę biedy, do której Gowin się przyznał, będąc ministrem w rządzie Tuska. 

Morawiecki Mateusz - 75 100 zł 
Adamczyk Andrzej - 70 100 zł 
Bańka Witold - 72 100 zł 
Błaszczak Mariusz - 82 100 zł 
Gróbarczyk Marek - 65 100 zł 
Jurgiel Krzysztof - 65 100 zł 
Kamiński Mariusz - 65 100 zł 
Kempa Beata - 65 100 zł. Poza tym, Beata Kempa otrzymała, jak na tanie państwo przystało, całkiem nowe ministerstwo. 
Kowalczyk Henryk - 65 100 zł 
Macierewicz Antoni - 70 100 zł 
Rafalska Elżbieta - 70 100 zł 

Streżyńska Anna - 72 100 zł. Tu akurat mamy zgoła odmienną sytuację. Pani Anna Streżyńska, jako wyjątek otrzymała nagrodę w pełnym rozumieniu tego słowa. Nagroda słuszna i powinna wynosić dużo więcej. Niestety dla partii rządzącej, z powodów czysto partyjnych, gdzie minister musi mieć książeczkę partyjną, Polska straciła człowieka godnego swej nagrody. 

Szyszko Jan - 70 100 zł
Tchórzewski Krzysztof - 70 100 zł 
Waszczykowski Witold - 72 100 zł 
Witek Elżbieta - 65 100 zł 
Zalewska Anna - 75 100 zł 
Ziobro Zbigniew - 72 100 zł 
Anders Anna Maria - 51 400 zł 
Lipiński Adam - 51 400 zł 
Małecki Maciej - 51 400 zł 
Naimski Piotr - 51 400 zł 
Pinkas Jarosław - 39 800 zł 
Schreiber Grzegorz - 51 400 zł 
Szefernaker Paweł - 51 400 zł 
Szrot Paweł - 56 400 zł 
Wąsik Maciej - 51 400 zł 
Wild Mikołaj - 39 800 zł 
Bochenek Rafał - 36 900 zł 
Dowiat-Urbański Dobrosław - 59 400 zł

Kapitan okrętu "tanie państwo według PiS", Pani Premier Beata Szydło, przyznała sobie nagrodę w wysokości 65 100 zł, za rok 2017. 

Dane zostały zaczerpnięte z strony Sejmu.

Nagrody nagrodami i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że nagrody otrzymuje się za coś. A jak wyżej zostało wykazane, w przeważającej strefie życia społecznego, zmian nie ma. Co do tego, że owe nagrody zostały przyznane legalnie i zgodnie z prawem każdy musi się zgodzić. Ale tylko zgodnie z prawem według prawa pisanego. Kwestią sporną pozostaje jedynie, czy te nagrody nie przekraczają granic prawa moralnego i prawa niepisanego. Tanie państwo i społeczeństwo tak, ale tanie królestwo i szlachta, już nie!

Należy tu przypomnieć słowa Beaty Szydło, które wszyscy dobrze znamy:

"Jesteśmy dziś narodem, który pracuje najwięcej, a otrzymuje w Europie jedne z najniższych wynagrodzeń. To jest problem nie tylko rozwoju gospodarczego i myślenia o pracy, to przekłada się też na nasz problem demograficzny. Jeśli nie będzie tutaj szansy na myślenie o przyszłości polskich rodzin, to młodzi ludzie będą wyjeżdżali, tak, jak dzieje się to teraz" - mówiła Beata Szydło.
Co do wynagrodzeń, zapewne słowa te dotyczyły polityków partii Prawo i Sprawiedliwość. A co do pracy i ucieczki z kraju, reszty społeczeństwa. A jak się dzieje teraz? Polacy zostali z głodowymi pensjami na umowach śmieciowych, które miały zostać zlikwidowane i Polacy wciąż uciekają poza granice Polski. Górą jedynie ci, co przy korycie!

Każdy powie, nic nowego z nagrodami. Sprawa stara i wałkowana. Oczywiście tak, ale tylko co do tych już oficjalnie ujawnionych. Jak na tanie państwo przystało, pozostały "nagrody" dla tych polityków PiS, którzy nie są na pierwszej scenie politycznej. A też muszą za coś żyć.

I tu mamy główny punkt programu, ale na ścieżkach pobocznych. Radni z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Częściowo i jedynie dla przykładu kilka epizodów, które w pełnej krasie można przeczytać w portalu społecznościowym Twitter, pod hashtagiem #SamiSwoi:

Rafał Czepil, radny PiS z Dolnego Śląska - 274 000 zł m.in. z KGHM TFI. 
Leszek Dec, radny PiS z Podlasia - 179 000 zł z Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. 
Marek Duklanowski, radny PiS ze Szczecina - 177 000 zł z Polskich Terminali. 
Piotr Dytko, radny PiS z Dolnego Śląska - 296 000 zł z Centrum Badawczo - Rozwojowego Ceprus. 
Zdzisław Filip, radny PiS z Małopolski - 484 000 zł m.in. z Tauron Wydobycie. 
Jan Frania, radny PiS z Lubelszczyzny - 361 000 zł z Polskiej Grupy Energetycznej. 
Janusz Jagielski, radny PiS ze Szczecina - 211 000 zł m.in. z Zakładów Chemicznych Police. 
Andrzej Olborski, radny PiS z Lubelszczyzny - 126 000 zł z Zakładu Gospodarki Lokalowej. 
Jakub Opara, radny piS z Mazowsza - 362 000 zł z PL.2012. 
Włodzimierz Pietrus, radny PiS z Krakowa - 250 000 zł z Tauron Dystrybucja. 
Andrzej Pruszkowski, radny z Lubelszczyzny - 360 000 zł z Polskiej Grupy Energetycznej. 
Mariusz Różycki, radny PiS w Policach - 242 000 zł z Grupy Azoty. 
Mariusz Rusiecki, radny PiS z Łódzkiego - 142 000 zł m.in. z PKN Orlen. 
Krzysztof Skóra, radny PiS z Dolnego Śląska - 1,3 mln zł z KGHM. 
Łukasz Smółka, radny PiS z Małopolski - 205 000 zł z Gabinetu Politycznego Ministra Infrastruktury. 
Błażej Spychalski, radny PiS - 167 000 zł z Zakładu Gospodarki Ciepłowniczej. 
Grzegorz Strzelecki, radny PiS - 232 000 zł m.in. z Grupy Lotos. 
Martyna Wojciechowska, radna PiS z Mazowsza - 392 000 zł z Narodowego Banku Polskiego. 
Krzysztof Żochowski, radny PiS z Warmii i Mazur - 362 000 zł z Energa Kongregacja.

Ta mała część danych pochodzi z konta nowePSL, a wszystkie informacje dostępne są pod hashtagiem #SamiSwoi na Twitterze, gdzie PSL graficznie, pobieranie pieniędzy nazywa dwuznacznie "Przytuleniem".

Grafika, na której napisane jest, że radni z PiS "przytulili" łącznie ponad 9 mln zł.
Fot. nowePSL


Czy pieniądze te zostały wypłacone legalnie i zgodnie z prawem, tego nie kwestionuję. Ale kolejny raz należy zadać pytanie o prawo moralne i prawo niepisane. Czy tanie państwo ma polegać na taniej trzeciej klasie społecznej, dla której nie robi się absolutnie nic? Czy tanie państwo ma polegać na wypasionej szlachcie pierwszej klasy społecznej? Tej klasy, która dostała się do koryta i czyści z niego tyle, ile jest w stanie?

Skoro sytuacja polskiej gospodarki jest taka dobra, jak twierdzi premier Morawiecki, skoro mamy wysoki wzrost gospodarczy i nadwyżkę w budżecie państwa, to naturalnym jest, że coraz więcej środowisk usiłuje wyegzekwować podwyżki swoich wynagrodzeń. Gdzie podwyżki od samego dołu, które właściwie to one przede wszystkim sprawiają, że gospodarka rośnie?

Skoro jest aż tak dobrze w każdej dziedzinie, że szlachta polityczna pozwala sobie przyznawać astronomiczne nagrody, to dlaczego rząd systematycznie nakłada na nas coraz to nowe podatki? Coraz bardziej zaczyna przypominać to ogromne lodowce finansowe, o których topnieniu wie tylko rząd, ale nie informuje społeczeństwa wiedząc także, że czasu coraz mniej.

Chcąc ocenić tę politykę, trzeba uświadomić sobie, jaka jest jej realna stawka. Część tej świadomości mamy przedstawione wyżej. I być może problemu by nie było, gdyby nastąpiły realne zmiany w tych punktach, gdzie partia PiS wytykała błędy podczas  kampanii wyborczej władzy poprzedniej.

02.04.2018

Kontynentalny kataklizm




"Ziemia jest twoim okrętem, nie siedzibą."

Aureliusz Augustyn z Hippony






Pęknięta ziemia we wschodniej Afryce na skutek ruchów tektonicznych
Pęknięta ziemia w Afryce. Fot. NTV

Naukowcy z zaniepokojeniem informują, że z kontynentami dzieje się coś, co może doprowadzić do ich przedwczesnego rozpadowi, który miał nastąpić dopiero za miliony lat.


Dzisiejsza nauka może poszczycić się ogromną wiedzą na temat tego, co dzieje się wewnątrz Ziemi. Na tej podstawie wiemy, że ruch kontynentalny jest wynikiem procesów zachodzących wewnątrz naszej planety. Należy tylko zadać pytanie, czy nauka broni niezaparcie swych ram tylko dlatego, aby nie dopuścić do ludzkiej świadomości, że tak naprawdę o wnętrzu Ziemi i ruchem tektonicznym kontynentów, wiemy bardzo niewiele? Odkrywamy tajemnice Kosmosu - planet, gwiazd i galaktyk oddalonych od naszej planety o tysiące i miliony lat świetlnych, a jak na ironię bardzo mało wiemy o wnętrzu Ziemi, jak i o oceanicznych głębinach. Brzmi to paradoksalnie, ale niestety jest to bolesną prawdą.

Nie umniejszając w niczym samej Nauce, a jeśli już to jedynie szerokiemu kręgowi naukowcom, którzy otwarcie przyznają, że wszystko co ma być zbadane i odkryte zostało już dokonane, wiemy, że ruch kontynentalny jest procesem ciągłym ale bardzo powolnym. Jak w cytowanych na wstępie słowach Aureliusza Augustyna uznać możemy, że kontynenty, na których mieszkamy, są jak okręty, które wciąż dryfują w bardzo powolnym tempie. Tak powolnym, że całkowicie niezauważalnym dla ludzkiego oka kilkunastu pokoleń, gdyż prędkość przemieszczających się płyt tektonicznych szacuje się na około 25 milimetrów rocznie. Przy takiej średniej prędkości płyt kontynentalnych, zauważalne zjawiska na powierzchni kontynentów, powinny być widoczne za kilka, kilkanaście milionów lat.

Tymczasem już dzisiaj, gołym okiem możemy obserwować skutki ruchów kontynentalnych, co budzi ogromne obawy dla życia wielu milionów mieszkańców terenów, pod którymi stykają się płyty tektoniczne.

Kenijska stacja NTV, poinformowała o dość osobliwym i nagłym zdarzeniu. Geologiczna szczelina we wschodniej części kontynentu afrykańskiego, rozszerzyła się w jednej chwili powodując pęknięcie o długości ponad trzy kilometry. Spowodowało to rozerwanie ruchliwej drogi na linii Maai Mahiu - Narok. Władze kenijskie od razu wydały rozporządzenie o naprawie drogi zasypując pękniętą szczelinę, ale sama droga nie jest tu wielkim problemem. Największym problemem jest to, że podział kontynentu afrykańskiego, który miał nastąpić za miliony lat, może urzeczywistnić się w każdej chwili, doprowadzając do tragedii licznych mieszkańców wschodniej Afryki. Warto tu dodać, że płyta arabska graniczy z płytą afrykańską wzdłuż Morza Czerwonego, które powstało w dalekiej przeszłości, na skutek ruchów tektonicznych. Proces ten odbywał się bardzo wolno na przestrzeni wieków, ale dziś, obserwować możemy zgoła co innego. Kontynent afrykański rozpada się niemal na naszych oczach, i w każdej chwili możemy poczuć tego skutki. Nie powinien nas też uspokajać fakt, że Afryka jest od nas bardzo oddalona, jak również zapewnienia naukowców, że globalnie nic nam nie grozi. Wszakże naukowcy przewidzieli rozpad kontynentu w bardzo odległej przyszłości, a jednak obserwujemy to zjawisko już dziś.

Globalne zagrożenie może wcale nie być fantazją


W sierpniu 2016 roku, w Apeninach we Włoszech, odnotowano pęknięcie gruntu ziemi o długości ponad 25 kilometrów. Włoscy geolodzy tłumaczą, iż za to zjawisko odpowiada trzęsienie ziemi, które wówczas nawiedziło ten rejon. Skala zjawiska jednak, budzić może uzasadniony niepokój.

Tego samego roku 2016, Nową Zelandię nawiedziło trzęsienie ziemi o sile niemal 7,8 stopni. Nowa Zelandia to głównie dwie wyspy, Północna i Południowa. Po tym trzęsieniu ziemi, jak utrzymują naukowcy nowozelandzcy, dwie główne wyspy zbliżyły się do siebie o około 2 metry, na skutek wypiętrzenia dna pomiędzy wyspami. O zdarzeniu tym informował Einar Þór Sigurðsson, na łamach DV.is.

W Stanach Zjednoczonych, także w 2016 roku, doszło do dwóch poważnych pęknięć ziemi. Jedno w stanie Pensylwania, a drugie w Utah w Parku Narodowym Canyonlands. Ponadto w Stanach Zjednoczonych w roku 2017, odnotowano ogromne pęknięcia ziemi w hrabstwie Yakima, w stanie Waszyngton, które stale powiększają się o kilkadziesiąt centymetrów tygodniowo. Ta prędkość jest już stosunkowo bardzo wysoka, a samo pęknięcie zanotowano całkiem niedawno.

To tylko niektóre, wybrane doniesienia o takich zjawiskach z ostatnich dwóch lat. Dotyczą one niemal każdego rejonu świata i występują coraz częściej.

O ile za wszystko można obarczać trzęsienia ziemi, to należy zwrócić uwagę, iż same trzęsienia ziemi mają związek z ruchem tektonicznym. A skoro o Stanach Zjednoczonych mowa, to trzeba mieć na uwadze, że na tym terenie znajduje się najpotężniejsza naturalna bomba zegarowa - Superwulkan Yellowstone, który może dać o sobie znać w każdej chwili. A wtedy już, zagrożenie jest jak najbardziej globalne.

19.03.2018

Tajemnica ludzi Rh- negatywnych





"Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam."

Księga Rodzaju 



Krew człowieka z czynnikiem Rh- negatywnym
krew człowieka

Czy człowiek powstał wskutek inżynierii genetycznej obcych? Czy ludzie z czynnikiem Rh- negatywnym są genetycznie spokrewnieni z istotami pozaziemskimi? Kto był pierwszym człowiekiem i jak powstał? Czy człowiek został stworzony, czy może spreparowany genetycznie?  

 

Wiele jest pytań bez odpowiedzi, ale najtrudniejsze pytania to te, na które nie chcemy znać odpowiedzi. Jeśli Twoja krew posiada czynnik Rh- negatywny, myślę, że warto doczytać do końca. Nawet jeśli teraz uznasz te pytania za bezsensowne, to mimo wszystko zadam je jeszcze raz, gdyż ludzie z czynnikiem Rh- negatywnym odznaczają się wyjątkowymi cechami. Są po prostu inni niż cała reszta ludzkości. A pamiętaj, że ludzi takich jak Ty, jest jedynie 10 - 15% na świecie.

Ludzkość podzielona jest na tych, którzy wierzą w Naukę oraz na tych, którzy za podstawę istnienia człowieka uznają Boga Stwórcę. Podział ten nigdy nie ulegnie zmianie, gdyż ludzkość na tym polu za wszelką cenę chce być w tej części, która ma rację. To oczywiste i naturalne, że nikt nie chce należeć do zbioru przegranej grupy i nikt nigdy nie przyzna się do porażki. Walka o Prawdę jest nieskończona, gdyż jeśli chodzi o początki istnienia człowieka, tak naprawdę obie strony opierają się jedynie na teoriach i na wierzeniach, które wrosły we wszystkie aspekty społeczeństwa. Nie chcę tu obrażać uczuć religijnych jednej grupy, ale też nie chcę podważać osiągnięć Nauki. Analogicznie nie chcę też przyznawać całkowitej racji jednej z tych grup. Dlaczego? Otóż dlatego, że jeśli chodzi o powstanie człowieka, tak naprawdę żadna z tych grup nie ma racji i pod pewnymi względami obie rację mają. Powiedzmy zatem to głośno i jasno. Nie ma absolutnie żadnego dowodu naukowego na poparcie teorii ewolucji Darwina, jak również nie ma żadnego dowodu na to, że człowieka stworzył Bóg Stwórca. Oczywiście mam świadomość, że tu zagrzmi tak z jednej strony jak i z drugiej, jednak ten temat wart jest szerokiego opisu, a tu na to miejsca nie ma. Argumenty za i przeciw to już oddzielny temat i będzie kontynuowany. Temat Darwina zatem pomińmy w tym miejscu czekając cierpliwie na szerszy opis tego zagadnienia.

Co zatem należy zrobić, gdy Nauka nie ma racji oraz, gdy Religia nie ma racji? Co należy zrobić jeśli Nauka ma rację ale i Religia jednocześnie ma rację? Wydaje się to niedorzeczne ale właśnie tak może być. Walka między Nauką a Religią będzie trwać wiecznie dopóty, dopóki Nauka nie pogodzi swych teorii z wiarą religijną. Oczywiście cały czas mając na uwadze tajemnicę powstania człowieka.

Co może być kluczem do pogodzenia Nauki z Religią? Sam dzisiejszy człowiek, a bardziej szczegółowo, bardzo wąska grupa ludzi ze specyficzną grupą krwi. Nie chodzi tu o główne grupy krwi A, B, AB oraz 0, ale o czynnik Rhesus negatywny określany skrótem Rh(-), czyli A-, B-, AB- oraz 0-.

Układ Rh stanowi najbardziej złożony układ grupowy u człowieka i wyróżnia się w jego obrębie 49 antygenów. Nazwa układu pochodzi od rodzaju małp Rhesus, od których po raz pierwszy uzyskano krwinki Rh+. Tu należy podkreślić najważniejsze. Pozytywny czynnik Rh+ posiadają wszystkie naczelne i jest to uznane za naturalne zjawisko. Tak naturalne, że Nauka na poparcie swej teorii ewolucji twierdzi, że człowiek ewoluował od małpo podobnych naczelnych, a na poparcie tej teorii wykazuje, że człowiek odziedziczył od swych przodków krew. Oczywiście krew z czynnikiem Rh+ pozytywnym, ale niechętnie już przy tym dodaje, że czynnik Rh+, odziedziczyła nie cała ludzkość, ale 85 – 90 procent. Co zatem z ludźmi, którzy posiadają grupę krwi Rh- negatywne? Powiedzmy to jasno i otwarcie – Nauka nie potrafi wyjaśnić tego zjawiska. Człowiek od swych przodków może odziedziczyć wszystko, poza mutacjami. Zjawisko to jest także czasami przyczyną anormalnego zdarzenia, gdy matka nosi w sobie dziecko z innym czynnikiem Rh niż jej krew. Wówczas krew matki uznaje krew dziecka za wirusa i próbuje zwalczyć niemowlę jako wroga. Nigdzie indziej w naturalnych warunkach to nie występuje. Wręcz odwrotnie. Natura zawsze od początku walczy o przetrwanie gatunku a co za tym idzie robi wszystko, by płód przetrwał aż do narodzin. Dlaczego zatem takie fenomeny anormalne występują? Jak wcześniej było wspomniane człowiek dziedziczy wszystko oprócz mutacji. Powstaje zatem pytanie, czy krew Rh- negatywna jest mutacją? Gdyby nie była, krew matki nie uznałaby krwi dziecka za wrogą. To bardzo ważne, gdyż właściwie to cechuje odmienność ludzi od innych gatunków, gdzie występuje ewenement likwidacji własnego potomka już w łonie matki. Wymieniony konflikt serologiczny znany jest dziś jako choroba hemolityczna.

Czy zatem 15 procent ludzkości na świecie jest mutacją? Podobną sytuację obserwować można u muła. Ale... przecież muł jest krzyżówką genetyczną konia z osłem. Rodzi się zatem najtrudniejsze pytanie – czy człowiek na pewnym etapie ewolucji został genetycznie zmutowany? A jeśli tak to z kim? A jeśli tak to kto tego dokonał?

Według naukowej teorii, grupa krwi Rh- negatywna pojawiła się jako mutacja w Europie ok. 25-35 tys. lat temu, obecnie ma ten układ ok. 15% Europejczyków (najczęściej spotykany wśród Basków – ok. 35% oraz Żydów aszkenazyjskich). Grupa Rh- występuje bardzo rzadko u rdzennych mieszkańców innych kontynentów. Wyjątek tu stanowi 15% Amerykanów tłumacząc to, iż mieszkańcy Stanów Zjednoczonych w większości posiadają europejskie korzenie. Teoria nic nie wyjaśnia a tajemnica małej cząstki ludzi z grupą Rh- negatywną, nadal jest zagadką.
A co wyjaśnia Religia? 
Stwórzmy człowieka na wzór i podobieństwo nasze, aby mógł panować nad istotami, które żyją w wodzie, i nad ptactwem, które lata w powietrzu, nad zwierzętami napełniającymi ziemię i nad płazami, które się po niej czołgają.” - Ks. Rodzaju 1:26
„A kiedy ludzie zaczęli rozmnażać się na ziemi i rodziły im się córki, ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli.” - Ks. Rodzaju 6:1-2


Znacznie więcej informacji podobnie brzmiących możemy znaleźć w apokryfach takich jak Księga Henocha, które szerzej opisałem w artykule Tajemnica wiary ukrywana przed wiernymi.

Według Eposu o Atra-hasisie rasa ludzka została stworzona po to, aby służyć bogom i uwolnić ich od pracy. W 1903 roku, grupa niemieckich archeologów, odkryła w mieście Aszur gliniane tabliczki, z których jedna okazała się wyjątkowa. Opisywała stworzenie człowieka przez bogów w podobny sposób jak i z takim samym celem, jak opisane jest to w Eposie o Atra-hasisie. Takich przykładów można mnożyć ale najważniejsze w nich to cechy wspólne. Zawsze jest motyw stworzenia człowieka po to, by pracował za lub dla bogów.

Wszystko możemy uznać za pseudonaukowe naciąganie, fanatyczną wiarę lub mity i legendy nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Jednego nie możemy odrzucić. Nie możemy odrzucić małej garstki ludzi, w których do dziś płynie krew z czynnikiem Rh- negatywnym. Ten jeden fakt może zaprzeczyć historii człowieka, którą znamy. Ten jeden fakt może być kluczem do czegoś, czego nikt się nie spodziewa. Człowiek mógł być na jakimś etapie spreparowany genetycznie i może okazać się, że człowiek jest hybrydą.

Jak wcześniej było wspomniane wśród Basków i Żydów aszkenazyjskich, występowanie ludzi z krwią Rh- negatywną jest najliczniejsze. Dokładne pochodzenie Basków jest do dziś niewyjaśnione jednoznacznie. Ślady tej tajemniczej grupy ludzi, zamieszkującej dziś Hiszpanię i Francję odnajdywano na Wyspie Wielkanocnej, która znana jest z licznych posągów, których budowniczych nie odnaleziono. Co do Żydów – od pradawna ta grupa ludzi miała stanowczy zakaz krzyżowania swej krwi z ludźmi innego pochodzenia. Małżeństwa zawsze mogli zawierać tylko i wyłącznie wśród swego ludu, a zakaz ten, jak sami zawsze twierdzili, mieli od samego Boga. Nie oznacza to jednak, że Ty, który posiadasz grupę krwi Rh- negatywną, masz korzenie wywodzące się z jednej z tych grup. Ludzie z czynnikiem Rh- ujemnym występują w każdej społeczności, jednak jest ich zdecydowanie mniej.

Ludzie z Rh- minus, odznaczają się ponadprzeciętną inteligencją. Jeśli jesteś posiadaczem minusowego Rh-, to być może właśnie to potwierdzisz. Wielu znanych ludzi ze świata polityki posiada ujemny Rh. Czyżby to brzmiało jak teoria spiskowa, że Obcy chcą przejąc władzę? Pytanie bez odpowiedzi, ale jednak coś w tym może być, o ile prześledzić, dajmy na to prezydentów Stanów Zjednoczonych i sławnych wpływowych ludzi.
John Fitzgerald Kennedy, 35. prezydent Stanów Zjednoczonych miał grupę krwi AB Rh- negatywny. Jak na ironię losu jego rzekomy zabójca, Lee Harvey Oswald był Rh- negatywnym. Co ciekawe zona Oswalda, Rosjanka Marina, była także Rh- negatywna. Ktoś oczywiście powie, że to zbieg okoliczności, jednak pamiętajmy jak mały procent populacji świata posiada Rh- negatywne. Oswald i jego żona wcześniej nic nie wiedzieli o podobnej krwi, a wszystko wyjaśniło się całkowicie przypadkiem, gdy Marina była w ciąży i obawiała się o życie dziecka wiedząc o chorobie hemolitycznej. Dziwny zbieg okoliczności ale uznajmy za przypadek, że dwoje ludzi spośród małej części ludzkości wiąże się bezwiednie w parę.

Najsłynniejsza dziś para, książę Wilhelm i Catherine Middleton pobrali się 29 kwietnia 2011 roku w Opactwie Westminsterskim. Książę Wilhelm – Rh- negatywny, Kate Middleton – Rh- negatywna. Kolejny zbieg okoliczności zwłaszcza, że wiemy kim jest ta para. Przypadek?

Elżbieta II – Rh- negatywna, jak również książę Karol Rh- negatywny. Trochę przypadków jak na tak mały odsetek całej populacji z czynnikiem Rh- negatywnym jest. Czy zdziwiłoby kogoś, gdyby okazało się, że cała rodzina królewska była w przeszłości Rh- negatywna?

Dwight David Eisenhower, 34. prezydent Stanów Zjednoczonych – grupa krwi 0 Rh- negatywny.

Richard Milhous Nixon, 37. prezydent Stanów Zjednoczonych – grupa krwi 0 Rh- negatywny.

Bill Clinton, 42. prezydent Stanów Zjednoczonych – grupa krwi AB Rh- negatywny.

George Herbert Walker Bush, 41. prezydent Stanów Zjednoczonych – grupa krwi A Rh- negatywny.

Ciężko dotrzeć do informacji o grupach krwi słynnych i wpływowych ludzi. Nikt takich informacji nie umieszcza w swoim CV, więc przedstawiam to, do czego dotarłem. Oczywiście znowu można powiedzieć – przypadek. Ale czy tych przypadków nie jest zbyt wiele na tak małą część ludzkości Rh- negatywnych? Mało wiemy o grupach krwi przywódców państw europejskich. A jeśli okaże się, że są wybierani w jakiś specyficzny sposób?

Tu można wtrącić właśnie cechy ludzi Rh- negatywnych i przemyśleć jeszcze raz, czy to nie zwykła teoria spiska lub ewentualnie słynny przypadek.

Ludzie Rh- negatywni charakteryzują się pewnym, ukrytymi zdolnościami wewnętrznymi. Na przykład coś w rodzaju synchroniczności, co przejawia się niewytłumaczalnymi zdolnościami przewidywania czegoś nieokreślonego jednoznacznie. Dla przykładu mało kto z nas zwraca uwagę na sny. Ludzie Rh- negatywni są inni i analizują sny pod względem możliwości wystąpienia zdarzeń w realnym świecie. Na przykład komuś przyśni się dawny dobry znajomy, którego nie widzieliśmy od kilkunastu lat. Ot tak nagle nie wiadomo dlaczego. Mało kto zwraca uwagę na taki sen zwłaszcza, że sny jak to sny często są plątaniną bez sensu. Człowiek Rh- negatywny choć o tym nie mówi, myśli o takim śnie i nie dziwi go, że wyśnionego znajomego spotyka nagle na ulicy. W takim przypadku synchroniczność przejawia się nam w postaci czegoś paranormalnego. Jakby nieświadomego przewidywania przyszłości. A ludzie Rh- negatywni jakby mieli zaprogramowane takie zainteresowania. Często miewają prorocze sny. Często interesują się zjawiskami niewytłumaczalnymi. Interesują się naszymi pradawnymi przodkami oraz pradawną historią. I często są bardziej otwarci na wiarę w zjawiska Obcych oraz UFO. Rh- negatywni wyróżniają się wyższą inteligencją od pozostałej części populacji a co najważniejsze, czują wewnętrznie jakby ten świat nie pasował do nich lub oni sami do tego świata. Nie potrafią tego wyjaśnić, ale czują się tu obcymi pomimo, że urodzili się fizycznie jako jedni z nas. Rh- negatywni posiadają większe zdolności intuicyjne oraz są bardziej wrażliwi. Dążą zawsze do poznania prawdy i czują, jakby mieli do spełnienia jakąś misję, choć świadomie jej nie znają.

Ponadto ludzie ci cechują się dość często zainteresowaniami niekonwencjonalnymi tematami, jak zjawiska paranormalne, historia starożytna, wiara w Obcych a nawet dość często zdarzają się lekarze, w tym niekonwencjonalni znachorzy. Jakby ludzie ci posiadali szósty zmysł. Tu zatem zadaję kolejny raz pytanie postawione na początku artykułu. Jeśli jesteś Rh- negatywny, czy potwierdzasz to u siebie?

Była tu mowa o teoriach spiskowych. Być może, ale należy się zastanowić, dlaczego CIA jest akurat bardzo zainteresowana ludźmi z Rh- ujemnym? Zaskakujące jest też, że ludzie twierdzący, iż zostali uprowadzeni przez Obcych, po badaniach lekarskich okazywało się, że należą do ludzi z czynnikiem Rh- ujemnym. Ponadto ludźmi tymi do końca ich życia interesowały się służby wywiadowcze. Czują się śledzeni ale nie przez Obcych, a przez ludzi ze służb. Teorie spiskowe? Proszę zapoznać się z częściowo odtajnionym projektem MKUltra wiedząc, że najważniejsze dokumenty zostały zniszczone i nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Po raz kolejny należy zadać pytania początkowe. Skąd pochodzimy? Czy człowiek został genetycznie spreparowany? A może próbując stworzyć sztuczną inteligencję, sami nie wiemy o tym, że jesteśmy sztuczna inteligencją wciąż obserwowaną przez Obcych? Obcy niekoniecznie muszą pochodzić z kosmosu, jak to wielu zwolenników tej teorii twierdzi. Na naszym poziomie rozwoju jesteśmy ograniczeni do myślenia tylko z naszego punktu widzenia i nie potrafimy spojrzeć na świat z innego. Bogowie mogą żyć wśród nas, ale jesteśmy na tyle ograniczeni, że nie potrafimy tego dostrzec. Może jesteśmy tak zaprogramowani, że nie powinniśmy wiedzieć kim jesteśmy na zasadzie ryby, która nie mając pojęcia o wodzie w której pływa, nie może absolutnie nawet wyobrażać sobie tego, że poza jej środowiskiem życia istnieje całkiem inny świat i toczy się na nim całkiem inne życie niż w jej wodzie. Ryba w wodzie też może myśleć, że jest szczytem ewolucji. Nie zdaje sobie sprawy w jakim jest błędzie jak człowiek, który uważa, że wie wszystko i jest na samym szczycie świata. A prawda może okazać się zupełnie inna. Wszystkie religie świata czekają na powrót swoich bogów. Co będzie jeśli któregoś dnia wrócą. Ewentualnie na podstawie opisanych specyficznych cech Rh- negatywnych, co będzie jeśli któregoś dnia ujawni się ich prawdziwa misja?

Kim zatem jesteśmy? Nauka nie potrafi tego wyjaśnić. Religia również nic nam nie wyjaśnia. Ne pozostaje nam nic innego jak pogodzić Religię z Nauką i przyjąć, że na jakimś etapie ewolucji ktoś nam pomógł stać się tym, kim jesteśmy dziś. Być może bez tej interwencji ewolucja nie zdołałaby uczynić nas człowiekiem.

Jeśli doczytałeś do końca, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jesteś Rh- negatywny. Zapraszam do przeczytania artykułu Genetyka – nauka prehistorycznych bogów i naukowców jutra, w którym szukam odpowiedzi na podobne pytania i zagadki pradawnych, inteligentnych mieszkańców naszej planety.

08.03.2018

Stacja kosmiczna Tiangong-1 uderzy w Ziemię





"Świat przed katastrofą
zawsze wygląda tak cicho i spokojnie".


Tove Jansson




Chińska stacja kosmiczna Tiangong-1
Tiangong-1

Niekontrolowana chińska stacja kosmiczna Tiangong-1, która niesie ze sobą ogromne zagrożenie toksyczne, w najbliższych tygodniach uderzy w Ziemię w miejscu, którego nikt nie jest w stanie przewidzieć. 

 

Czasami słyszymy ostrzeżenia o zagrożeniach, które płyną do nas wprost z nieba w formie wykrytych asteroid zbliżających się do Ziemi. Historia pokazała, że w naszą planetę tysiące razy uderzały mniejsze lub większe ciała niebieskie, pochodzące spoza Ziemi. Zagrożenia takie są naturalne i podobne do wielu jak trzęsienia ziemi, powodzie czy tornada i zawsze trzeba brać pod uwagę, że zagrażały nam w przeszłości i nie uwolnimy się od nich w przyszłości. Ale co, gdy zagraża nam coś, co sami stworzyliśmy i wynieśliśmy na orbitę, ale już tego nie kontrolujemy?

29 września 2011 roku, rozpoczęła swą misję pierwsza chińska stacja orbitalna o nazwie Tiangong 1 (Pałac Niebiański nr 1). Moduł orbitalny Tiangong 1, to właściwie chiński statek kosmiczny o masie 8,5 ton, który nie posiada kapsuły powrotnej a załoga była do niego dostarczana oraz z niego zabierana statkiem typu Shenzhou.


21 marca 2016 roku Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna ogłosiła ostateczny koniec misji. Wyłączono transfer danych telemetrycznych ze stacji a sam moduł miał zostać zdeorbitowany. Mówiąc wprost, tego dnia utracono kontrolę nad Tiangong 1. Obecne położenie stacji jest cały czas monitorowane przez Chiny ale wcześniejsze przewidywania wejścia stacji w atmosferę ziemską, okazały się błędne. Tiangong 1 orbituje chaotycznie ale tempo spadku wysokości orbity cały czas wzrasta, co sugeruje, iż stacja w najbliższym czasie przebije naturalną ochronę ziemską i spadnie na Ziemię. Problem stanowi dzień upadku stacji oraz miejsce, albowiem ze względu na chaotyczny ruch deorbitacji, nie da się tego przewidzieć, a sama deorbitacja nie jest kontrolowana.

Według obliczeń Aerospace Corporation stacja wejdzie w atmosferę gdzieś pomiędzy szerokościami 43°N oraz 43°S. Organizacja zapewnia jednocześnie, że prawdopodobieństwo, iż szczątki stacji spowodują jakiekolwiek zniszczenia jest bardzo małe. Ryzyko i niepewność jednak nasilają się, gdyż niepewne miejsce upadku szczątków stacji nie jest jedynym zagrożeniem. Aerospace ostrzega, że niekontrolowany upadek stacji może nieść ze sobą bardzo toksyczne i żrące paliwo zwane hydrazyną.

Znaki zagrożeń związanych z hydrazyną
(T)(C)(N)
Hydrazyna w badaniach na zwierzętach wykazuje właściwości rakotwórcze (wchłania się również przez skórę). Hydrazyna i jej pochodne to silne reduktory. Związek ten w obecności utleniaczy może gwałtownie wybuchnąć. Ryzyko wybuchu występuje także w obecności metali. Hydrazyna jest łatwopalna, żrąca oraz jest również bardzo silną trucizną. A trzeba wiedzieć, iż stacja obecnie dryfuje nie zużywając pozostałości kosmicznego paliwa i raczej mało prawdopodobne, abyśmy dowiedzieli się dokładnie jaką jej ilość wciąż zawiera chińska stacja kosmiczna.

Powstaje zatem problem nie tylko szkód wyrządzonych samym fizycznym upadkiem szczątków stacji, ale również problem zagrożenia silną trucizną. Miejsce upadku w takim przypadku jest bardzo istotne dla każdego człowieka na Ziemi. Wszak naukowcy nie są w stanie przewidzieć dokładnego miejsca być może... katastrofalnego upadku szczątków stacji.

Pomimo, że Aerospace uspokaja co do zagrożenia, to jednak Jonathan McDowell, astrofizyk z Harvard University, nie jest już tak pewny zupełnego bezpieczeństwa ludzi w rejonie, gdzie bezpośrednio spadną szczątki chińskiej stacji kosmicznej. Stwierdził, iż pomimo, że w innych przypadkach można było łatwiej przewidzieć niegroźne skutki upadku podobnych obiektów, to zarazem podkreśla, że Tiangong-1 jest wyjątkowy w swoim rodzaju - duży, gęsty oraz dochodzi ryzyko związane z toksycznym paliwem hydrazyną.

Niezależne stacje monitorujące obecne położenie Tiangong 1 potwierdzają, że stacja najprawdopodobniej spadnie na Ziemię pomiędzy 25 marca a 19 kwietnia. Niektóre źródła podają dokładną datę 10 kwietnia, ale podkreślają przy tym, że nie jest możliwe dokładne wyliczenie upadku czegoś, co orbituje ruchem chaotycznym. Tym bardziej też nie jest możliwe jednoznaczne określenie dokładnego punktu upadku chińskiej stacji kosmicznej, która niesie ze sobą także zagrożenie toksyczne.

Pozostaje nam zatem wypatrywać na niebie ciała niebieskiego ziemskiego pochodzenia czując się całkowicie bezpiecznie, ale jednocześnie zachowajmy pewną ostrożność, gdy okaże się, że znajdziemy się w rejonie, gdzie to ciało spadnie. Pamiętajmy, że szczątki Tiangong 1, niosą ze sobą śmiertelną truciznę, o której "zafascynowane" wydarzeniem niektóre źródła, wcale nie podają do wiadomości w ramach ostrzeżeń.