30.03.2025

Podziemne istoty

Jednym z najbardziej intrygujących aspektów tajemnicy „podziemia” są doniesienia o niewyjaśnionych istotach jaskiniowych. 



Prawdopodobnie pierwsza pisemna wzmianka o spotkaniu z jednym z jaskiniowców pochodzi z 1138 r. n.e. z okolic Trewiru w Prusach. Pepin Krótki, ojciec cesarza Karola Wielkiego, założył w tym rejonie klasztor Brunia. 

 Bracia zajmowali się rolnictwem, hodowlą zwierząt i uprawą winnic, gdzie uprawiali wyjątkowo aromatyczne winogrona. Z tych winogron produkowano doskonałe wino, tak dobre, że klasztor zasłynął w starożytnych Prusach jako producent tego wyjątkowego wina. 

 Wszystko wydarzyło się, gdy nocą z piwnicy zaczęło znikać wino. Podczaszy zwrócił się w końcu do opata i wyraził swoje podejrzenia. „Mój panie, nasze wino znika w zastraszającym tempie” – powiedział. „Któryś z braci musi w nocy zakraść się do piwnicy, otworzyć beczkę i zabrać wino”. 

 „Ile wina marnuje się w ciągu nocy?” - zapytał opat. 

„Co najmniej galon każdej nocy.” 

„Masz na to dowód?” - zapytał opat. 

„Od jakiegoś czasu brakuje nam wina, ale zawsze w małych ilościach” – kontynuował podczaszy. „Sprawca niedawno stał się wandalem. Wczoraj wieczorem złodziej przebił dziurę w beczce i cała zawartość wylała się na podłogę”. 

 Opat zastanawiał się nad wartością zaginionego wina. Beczkę wina można było wymienić na parę doskonałych koni. „Dziś po południu zamkniemy wszystkie dziury” – powiedział do podczaszego. „Namaścimy każdego wodą święconą, a następnie wymienimy zamek w drzwiach”. 

Wieść o zaginięciu wina rozeszła się po kolonii mnichów zamieszkujących klasztor. Klasztorny kowal wykuł nowy łańcuch do drzwi piwnicy. „Chciałbym zobaczyć tego złodzieja, który zdołałby się prześlizgnąć przez ten łańcuch” – powiedział kowal, wbijając rozgrzane żelazo w ogniwa łańcucha. 

 Warto zauważyć, że żelazo pojawia się ponownie w formie żelaznego łańcucha, elementu, który wyraźnie oddziałuje na podziemne stworzenia. To jest dla nich śmiertelne. Czyste żelazo, jak wiemy z innych podobnych historii, może je zabić. 

 Późnym wieczorem piwnica z winem została umieszczona pod strażą. Następnego ranka duża grupa mnichów zebrała się przy drzwiach, gdy opat pojawił się, aby je otworzyć. Drzwi były otwarte i opat przeszedł po kamiennych schodach za grubymi drewnianymi drzwiami. Schodząc po schodach do piwnicy, opat schował jedyny klucz do kieszeni swojej szaty. 

 Wchodząc do piwnicy, mnisi z niepokojem obserwowali, jak strumień wina wylewał się na podłogę. Mnisi rzucili się do zalanej piwnicy, a wino przemoczyło ich aż po kostki. Gdy grupa ciekawskich mnichów zebrała się wokół, zaspany opat odkrył, że przewrócona została kolejna beczka wina; podłoga była pokryta drogocenną czerwoną cieczą. 

 Nagle opat dostrzegł ruch w ciemności w odległym kącie piwnicy. "Co za złodziej!" - krzyknął opat. „Złapać przestępcę! Przygotuj złodzieja na karę”. Dwóch silnych mnichów rzuciło się naprzód i schwytało złodzieja. Walczącego złodzieja wyniesiono z piwnicy na światło. Opat i jego mnisi ze zdziwieniem spojrzeli na ciemnoskórego karła, który zachował niewzruszone milczenie. 

 „Czy jesteś Nubijczykiem?” - zapytał opat. „Powiedz mi, dziecko, jak dostałeś się do naszej piwnicy z winem?” 

 Dziwny mały człowieczek nie chciał mówić. 

 „Tam! Tędy!” krzyknął inny mnich. „Złodziej przeszedł przez ścianę!” 

„To niemożliwe” – warknął opat. 

 Mnisi wzięli pochodnię i przeszli przez zalaną piwnicę z winem do miejsca, w którym pojmano karła. Zobaczyli, że z dolnej części muru został odjęty kamień. Za ociosanym kamieniem znajdował się tunel prowadzący w głąb ziemi. 

 Mnisi zebrali się wokół sekretnego tunelu, zdezorientowani. Jeden z nowicjuszy zajrzał w otwór, który zdawał się nie mieć końca. „To musi być kryjówka diabła” – powiedział nowicjusz drżącym głosem. 

 „Słyszałem o tych stworzeniach” – powiedział inny mnich, starszy mężczyzna z białą brodą. Istnieją opowieści o podziemnych demonach, które próbują kusić tych, którzy złożyli śluby służenia Bogu. 

 Pomimo swoich przestępstw i obaw wielu mnichów, karzeł został przyjęty do grona świętych braci.  „Wygląda na to, że jest człowiekiem, a nie demonem” – oświadczył opat. „Najmniej, co możemy zrobić, to zatrzymać biedaka przy sobie, dopóki nie otrzyma dobrego chrześcijańskiego wykształcenia”. 

 Opat i bracia traktowali karła z życzliwością. Karzeł odmówił przerwania milczenia. Siedział beznamiętnie na łóżku, ze skrzyżowanymi nogami i w milczeniu wpatrywał się w ścianę. Odmówił jedzenia i picia, co zdumiewało opata, gdy mijały tygodnie. 

 „Czy jadł?” – zapytał jeden z mnichów po kilku tygodniach. 

„Nic” – odpowiedział opat. 

„Jak on żyje?” – zapytał mnich. „Bez jedzenia. Brak wody. Człowiek ten umarłby z głodu lub pragnienia. 

„Myślę, że to nocne stworzenie” – powiedział. „Podczas gdy śpimy, jestem pewien, że Nubijczyk zakrada się do kuchni po jedzenie lub wodę. 

" "Jesteś pewien?" 

Opat tylko pokręcił głową. "Jestem pewien tylko tego, że Nubijczyk byłby martwy, gdyby nie włóczył się nocą." 

 Przedstawiciel podziemi nie potrzebował ani wody, ani jedzenia. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w opisach podziemi zawsze pojawia się fakt, że czas płynie tam wolniej niż na ziemi (1 dzień to 10 tysięcy lat na powierzchni, a w innym przypadku 1 dzień tam i 300 lat minęło na ziemi. Im niżej człowiek schodzi do podziemi, tym wolniej tam płynie czas). Ten przedstawiciel podziemi mógłby spędzić lata na ziemi nie dotykając jedzenia ani wody i nie umarłby, wystarczyłoby mu wrócić do niższego świata i okazałoby się, że po spędzeniu np. 1 roku na górze, w jego świecie minęłaby zaledwie 1 minuta.

Minęło trochę czasu i bracia w klasztorze zaczęli się martwić o zdrowie swojego jeńca. Pewien biskup przejeżdżał przez ten region Prus i bracia poprosili świętego męża, aby ich odwiedził. Podczas gdy biskup i opat popijali wino, gościowi opowiedziano historię o karle. 

 „Przyprowadźcie nam to stworzenie” – powiedział biskup. 

Krasnala zaciągnięto do biura. Biskup podniósł się z krzesła i powoli okrążył stworzenie. 

"Mój Boże!" - wykrzyknął biskup. Ten facet nie jest tym, za kogo go uważasz. On jest dzieckiem diabła. „Natychmiast należy go wyrzucić z klasztoru!” 

 Opat zaprotestował. „Czy wypędzimy demona i pozwolimy mu terroryzować wioskę?” 

„To oczywiste, że jest narzędziem diabła” – upierał się biskup. „Przynieś mi krzyż, a udowodnię, że on mu się nie oprze”. 

 Dziwny gość w klasztorze nagle wyskoczył z ramion mnicha. Stary rękopis głosi, że zniknął w kłębach diabelskiego dymu. Gervase, mnich z Christ Church w Canterbury, dodał później do swojej opowieści to niezwykłe zakończenie. „...Demon uciekł od świętych słów z wielkim niepokojem. Wrócił do piwnicy i powrócił do swojego podziemnego plemienia”. 

Oprócz Gerwazego, wizytę niezwykłego stworzenia opisali także inni uczeni zakonni tamtej epoki. Legendy tego typu często są ubarwiane i zniekształcane, ale faktem jest, że pod naszymi stopami istnieją setki kilometrów podziemnych tuneli, które nie powstały w naturalny sposób lecz wykute przez istoty inteligentne. Jeśli przez człowieka, to w jakim celu? Jeśli nie człowiek je zbudował... to kto?